Wyjaśnienie

Chcę poruszyć dla mnie bardzo drażliwą sprawę związaną z nadużywaniem wzywania osoby najważniejszej w naszym życiu duchowym jakim jest Jezus Chrystus. Często mówimy i często słyszymy "o Jezu". Nie wiem czemu to wezwanie miałoby służyć. Zapytam retorycznie : może poprawieniu sobie nastroju, dodaniu otuchy, wezwaniu o pomoc? Może wielu ludziom to nie przeszkadza, ale mnie przeszkadza to bardzo. Wychodzę z założenia, że nie wolno nadaremno wzywać tak ważnej dla wszystkich postaci. W momencie, gdy wezwanie będzie naprawdę konieczne, zostanie bez odpowiedzi. Choć wiadomo każdy pojmuje różne sprawy inaczej. Nie wdaję się w polemikę z innymi osobami. Zwracam uwagę jedynie na swój punkt widzenia. Może ktoś podzieli go razem ze mną. Wtedy już nie będę osamotniona w trwaniu w takim poglądzie. Chciałabym, by ludzie zrozumieli powagę i znaczenie tego wezwania rzucanego tak sobie od niechcenia. Jezus Chrystus nie zasłużył na ciągłe i bezmyślne wezwania. Odpowiedzmy sobie sami dla siebie jak czujemy się i jak reagujemy, gdy ciągle słyszymy wołanie bez potrzeby? No, właśnie. Teraz nie muszę już nic więcej wyjaśniać!